Witajcie! Mam na imie Paweł (44) i od 5 lat mieszkam i pracuję w Anglii. Moja przygoda z klasterem zaczęla sie stosunkowo niedawno bo jakies trzy lata temu. I chyba jak w wiekszosci waszych przypadków oczywiście niewiedziałem jeszcze wtedy co to jest. Bóle owszem mocne i ostre sporadyczne rz na jakiś czas , dokładnie nie pamietam ale wtedy oczywiście "pomagała" garść połknietych tabletek przeciwbólowych , po 15 minutach ból ustepował to standardowy czas działania tabletek i znów mozna było normalnie żyć. Tak trwało to ponad rok z kilkunastoma atakami bólu. W końcu podejrzenie padło na ząb. Przylot do Polski wizyta u prywatneo stomatologa a ten jak usłyszał że boli to trzeba usunąć. akurat wtedy nie bolało nic więc zatruwał mi kolejne zęby jakimś specyfikiem aż cos na jednym poczułem. Straciłem ząb i na jakiś czas ból głowy. Może akurat był to czas reemisji? Nie wiem ale po dwóch miesiacach znów sie zaczęlo. Standardowo tabletki coraz mocniejsze, coraz więcej i niby fajnie po 15 minutach przechodziło. Nie dawało mi jednak spokoju jedno pytanie DLACZEGO??? Jeżeli czegoś nie ma w internecie to wtedy to coś nie istnieje. Zacząłem szukac. Pierwsze na co natrafiłem to bóle związane z nerwem trójdzielnym twarzy i zacząłem się z tym utozsamiać. Jednakże parę rzeczy mi w tym nie pasowało. Przedewszystkim czas w którym następuje atak. U mnie w tym czasie ataki następowały w nocy. ale po nitce do kłebka i w końcu znalazłem opisy klasycznego klastera. No prawie w 100% pasowały one do moich nocnych i nie tylko nocnych koszmarów. coraz częściej ataki zdrzały sie w ciagu dnia. Znalazłem w końcu co mi jest niby mozna by sie cieszyc a tu kolejna załamka. Bliżej nie znana przyczyna choroby, nie ma i może nie bedzie na nia lekarstwa, można tylko łagodzić jej objawy czyli ból. Tabletki przeciwbólowe odstawiłem już dużo wcześniej bo moje doswiadczenie z atakami mówiło mi że czy wezmę tabletki czy też nie to i tak te 15 -20 minut mam wycięte z życiorysu. No i tak od ponad 3 lat żyję sobie z tym czymś w głowie az w końcu zacząłem nazywac go swoim "przyjacielem" gdyż on nigdy mnie nie opuszcza . Ale w ciagu ostatnich bodajże 9 miesięcy bardzo się rozpanoszył. Przychodził do mnie codziennie a czasami nawet parę razy dziennie. No dobra jedną wizytę w ciagu dnia czy nocy wytrzymam tymbardziej ze nie były to wizyty długie 15 - 20 min czasami tylko zasiedział sie dłużej ale nie wiecej jak 40 min. Ale jak przychodził po kilka razy na dzień , no to już chyba troche przesadził. Nawet naklepszy przyjaciel nie powinien mnie tak czesto nawiedzać i zakłócać rytmu życia. Co do siły tych ataków to doskonale wiecie że odczucie bólu jest bardzo subiektywne. Każdy z nas odbiera ból inaczej i inaczej go znosi , nie ma chyba odpowiedniego miernika aby zmierzyć wartość bólu tak jak mierzy sie prad napiecie czy ilość mleka w butelce. Boję się powiedzieć że miałem 10 bo życie mnie doswiadczyło że zawsze może być gorzej. Siła tych ataków w tym czasie była zróżnicowana ale osmiele sie powiedzieć że zawierała sie miedzy 6 a 9. Ale nigdy nie były one słabsze. Poprzedzone ćmieniem takim szumem ale to wystarczyło by mnie obudzić w nocy z regóły po 1,5 godzinie snu i wtedy sie zaczynało. Pozycja siedzaca skulona oczy zamknięte pales skazujący lub kciuk grzebiacy gdzieś pod górna powieka oka szikajac miejsca w którym ból jest umiejscowiony, ogromna chęc sięgnięcia po nóz lub inny srubokręt i wydłubanie tego bólu z oka. niejednokrotnie ból przenosił się lub promieniował na skroń i górna szczękę, czasami czułem jakby wiertło udarowe które wkręciło sie w moje lewe oko właśnie robiło dziurę w tylnej częsci czaszki. Łzy , katar , oczy jak wampir ale to wszystko znacie, czasami trudności z oddychaniem , Może to dziwnie zabrzmi ale poprostu zapominałem oddychać , czasem też dziwne stany lękowe czułem że serce wali mi jak odgłos królików w czasie godów. W końcu samodzielna walka przerosła moje siły . Czas na lekrza. Nie miałem dobrej opini o brytyjskiej słuzbie zdrowia gdyż z zasłyszanych wieści lekarze GP ( odpowiednik lekarza pierwszego kontaktu) przepisywali jedynie paracetamol na wszelkie schorzenia. No ale poszedłem. Łamana angielszczyzną bo choć jestem tu 5 lat to wcale dobrze nie mówię i nie rozumiem angielskiego przedstawiłem lekarzowi swoje dolegliwości na koniec stwierdzając że w/g mojej wiedzy jest to klaster. Całkowicie przyznał mi rację dał ulotkę na ten temat odesłał do stron internetowych oczywiście angielskojęzycznych no i przepisał spray do nosa aby używac w czasie ataku. Lek nazywa się ZOMIG w dawce 5mg a jest to zolmitriptan. No i coś sie w końcu zmieniło. Poprzednie ataki trwały mniej więcej tyle samo a najsłabsze konczyły sie na 6. Teraz skala się bardzo powiekszyła . Gdy zaczynało ćmić ,czyli gdy mój przyjaciel zbliżał sie do mojego domu wtedy trzeba go było przywitać ZOMIGiem i róznie to wtedy bywało , albo znikał migiem, albo wchodziłna przedpokoj ból od 2 -5 trochę pogadał pobajerzył z 5 -10 minut i wychodził. czasem jednak ZOMIG mu nie pomagał wchodził do salonu rozsiadał sie wygodnie i opowiadał okropne historie machając przy tym rekoma i nogami czyli ból tak w granicach 6-7. Ale zdarzało sie czasem że mój "przyjaciel" wpadał do kuchni mimo tego że zaaplikowałem mu odpowiednią dawkę na uspokojenie ale jak już sie w tej kuchni znalazł to wszystkie garnki talerze sztućce i przyprawy fruwały i rozbijały się o siebie i moją głowe. W sumie zaliczyłem 4 wizyty u lekarza GP za każdym razem był to inny lekarz w sumie chodziłem do nich po odnowienie recepty na ZOMIG ale zaczałem też walczyć z nadcisnieniem. 200/140 a czasami i wyższe to raczej nie jest zdrowy objaw. Jeden z nich przepisał mi RAMIPRIL ale po nim nie dośc że nie było efektów obnizenia cisnienia to ataki klastera zwiększyły swoją czestotliwość i siłę. Po dwuch tygodniach odstawiłem i poszedłem jeszcze raz . Tym razem lekarz zalecił mi AMLODIPINE na nadciśnienie i zaczeło pomagać 160/100 ale również przepisał mi anty depresanty AMITRIPTYLINE 3 razy dziennie po 10 mg. Czestotliwość wizyt przyjaciela znacznie zmalała, ostatnio były dni że mnie wogóle nie odwiedził albo tylko podeptał pod drzwiami i sobie poszedł. Dziś nawet pierwszy dzień ładnej pogody tutaj pozwoliłem sobie na małe piwo co wcześniej było nie do pomyślenia bo jak w wiekszości przypadków ten tigger na mnie działa. Bodajrze na drugiej wizycie u GP lekarza dostałem skierowanie do poradni neurologicznej , zarajestrowałem sie tam przez internet ale jeżeli narzekacie na polska służbę zdrowia to muszę wam powiedziec że najblizszy termin jaki mi wyznaczono wtedy to ponad dwa miesiace czekania ale dzień sie ten już zbliza 29 maja spotkam sie z tutejszym specjalistą i ma nadzieję że cos bardziej mi pomoze. choć powiem wam szczerze czytając posty na tej stronie uważam siebie za szczęsciarza. Wizyty mojego przyjaciela są jak narazie dość krótkie i choc ostatnio zdarzały sie codzennie to jakoś gdy mam przy sobie ZOMIG i antydepresanty działają na mnie pozytywnie ograniczając wizyty jak rónież zmniejszając odczuwalne jej skutki, Zyję pełen nadzeji że kolejna jego wizyta zakończy sie na paru słowach zamoienionych tylko w przedpokoju albo nawet i przed drzwiami. Mam taką nadzieję ale wiem również i to że jestem dopiero na początku tej drogi przez męke i że zapewne może być gorzej, ale najważniejsze w życiu to nie załamywać się. Pamiętajcie zawsze o tym że szklanka jest do połowy pełna a nie w połowie pusta, że nawet w najciemniejsza noc pojawi sie światło które wskarze nam drogę i ja oswietli. Przepraszam wszystkich że aż tak sie bardzo rozpisałem ale od dwóch dni mój "przyjaciel "mnie nie odwiedził i tak mnie jakoś naszło że ja on o mnie zapomniał to ja o nim nie. Pozdrawiam wszystkichi może to dla belfrów okazać się dziwne to życzęwam samych jedynek i w najgorszym przypadku dwójek.
Paweł
Nareszcie wśród swoich !
Re: Nareszcie wśród swoich !
Witaj wśród swoich Paweł
Bardzo ładnie tego sukin...tfuuuu przyjaciela opisałeś...Jeżeli możesz to napisz jak jest z refundacją leków na KBG (szczególnie tryptanów) w Anglii.Pisz jak najwięcej bo masz dar do tego
.
Re: Nareszcie wśród swoich !
Witaj Pawle-Szawle .
Jak napisał Aleko , ciekawie i obrazowo ująłeś historię naszej choroby.
Chcielibyśmy , żebyś pisał dalej i dzielił się z nami spostrzeżeniami na temat Hortona.
Ja osobiście zastanawiam się nad zastosowaniem medykamentów wychwytu serotoniny czyli właśnie antydepresantów ale o innym spectrum działania.Takich jak np. znany lek Prozac lub w Polsce Fluoksetyna.
Ty jak czytam dostałeś AMITRIPTYLINE , więc działanie jest zgoła inne tzn. działa jak WD40 na kable zapłonowe w starym polonezie czyli przewodzi impulsy ( prąd ).
Zainteresował mnie ten temat poprzez obserwację ( w skrócie moich stanów ) emocjonalnych przed atakami , w trakcie jak i po . niestety pełnej analizy jeszcze nie dokonałem
.
Drugim aspektem , który powoduje moje zainteresowanie SSRI czyli Selektywnych inhibitorów zwrotnego wychwytu serotoniny jest fakt , że łączenie ich razem z tryptanami jest ryzykowne bo grozi zespołem serotoninowym a przecież nam brakuję serotoniny ( moja hipoteza ) w trakcie ataków .
Jeszcze tylko połączyć histaminę z serotoniną domieszać role substancji P wydzielanej przez zakończenia nerwów i mamy lekarstwo
W miarę wolnego czasu i w chwilach pełni władz umysłowych - co jedno z drugim rzadko udaję mi się połączyć ; zgłębiam ten problem .
I próbuję zarażać innych tym tematem .
Innych to znaczy NAS , ponieważ jeśli chodzi o lekarzy każdy bez wahania po moich wywodach zapisuje mi SSRI , wszelako jeszcze nie wypróbowałem w swoim życiu żadnej tabletki antydepresyjnej. Czekam jak dziewica na ten pierwszy raz w pełni świadomości , że może pomoże jak tylko zbiorę więcej informacji.
No to pozdrawiam j dziel się z nami swoimi problemami.
Jak napisał Aleko , ciekawie i obrazowo ująłeś historię naszej choroby.
Chcielibyśmy , żebyś pisał dalej i dzielił się z nami spostrzeżeniami na temat Hortona.
Ja osobiście zastanawiam się nad zastosowaniem medykamentów wychwytu serotoniny czyli właśnie antydepresantów ale o innym spectrum działania.Takich jak np. znany lek Prozac lub w Polsce Fluoksetyna.
Ty jak czytam dostałeś AMITRIPTYLINE , więc działanie jest zgoła inne tzn. działa jak WD40 na kable zapłonowe w starym polonezie czyli przewodzi impulsy ( prąd ).
Zainteresował mnie ten temat poprzez obserwację ( w skrócie moich stanów ) emocjonalnych przed atakami , w trakcie jak i po . niestety pełnej analizy jeszcze nie dokonałem
Drugim aspektem , który powoduje moje zainteresowanie SSRI czyli Selektywnych inhibitorów zwrotnego wychwytu serotoniny jest fakt , że łączenie ich razem z tryptanami jest ryzykowne bo grozi zespołem serotoninowym a przecież nam brakuję serotoniny ( moja hipoteza ) w trakcie ataków .
Jeszcze tylko połączyć histaminę z serotoniną domieszać role substancji P wydzielanej przez zakończenia nerwów i mamy lekarstwo
W miarę wolnego czasu i w chwilach pełni władz umysłowych - co jedno z drugim rzadko udaję mi się połączyć ; zgłębiam ten problem .
I próbuję zarażać innych tym tematem .
Innych to znaczy NAS , ponieważ jeśli chodzi o lekarzy każdy bez wahania po moich wywodach zapisuje mi SSRI , wszelako jeszcze nie wypróbowałem w swoim życiu żadnej tabletki antydepresyjnej. Czekam jak dziewica na ten pierwszy raz w pełni świadomości , że może pomoże jak tylko zbiorę więcej informacji.
No to pozdrawiam j dziel się z nami swoimi problemami.
Re: Nareszcie wśród swoich !
Witajcie ponownie !
Dzięki wielkie za szybką odpowiedx na mego trochę przydługawego posta powitalnego. Od kilku tygodni sledze forum w wolnych chwilach, jeszcze niezdazyłem przejzeć całości ale najwazniejsze aspekty wychwyciłem. Bardzo ciekawe sa wasze wszystkie doswiadczenia z polskimi neurologami i troszke w tym momencie wam zazdroszcze bo nie dzieli was bariera językowa i praktycznie wszystko co chcecie można lekarzowi przekazać . Ćóż ja jestem dopiero na poczatku tej drogi i teraz musze no musze się pochwalić że od trzech dni mój " przyjaciel" nawet nie zastukał do moich drzwi i mam nadzieję że ten stan potrwa sobie jakiś czas, aczkolwiek mam pełna świadomość tego że za jakiś czas przypomni mu sie o naszej przyjaźni i znów zacznie mnie odwiedzać. A swoja drogę uznacie mnie za wariata ale chyba się za nim stęskniłem tzn no nie aż tak ale wczoraj i dziś w nocy po dosłownie dwóch godzinach snu czyli normalnie to pora odwiedzin przyjaciela samoistnie się budziłem zwarty i gotowy na przybycie gościa a tu nic i nikogo. Miło tak sami chyba wiecie najlepiej. W ciagu dnia też cisza ! O ile w nocy czy tez w dzień bo pracuję na zmiany po 12 godzin dniówki potem wolne a następnie nocki tak conajmniej 4x4choć czasem i więcej bo trzeba kogoś zastąpic kładąc sie do łóżka mogłem być pewny ze po 1,5 do 2 godzin napewno mnie odwiedzi, ięc obok łóżka paczka fajek pepsi no i Zomig, o tyle w dzień nigdy nie wiedziałem kiedy sie go spodziewać. ostatnimi czasy gdy już zacząłem wspomagać się Zomigiem a potem antydepresantami jego odwiedziny następowały o bardzo różnych porach a i nasilenie bólu bywało różne. Czasami tylko pokrecił sie pod drzwiami domu i odchodził ale czasami wpadał do kuchni i to tylnym wejsciem od ogrodu i od razu rzucal wszystkimi talezami jakie mu wpadły w rekę. Ale i tak ciagle powtarzam że zaliczam sie do tych szczęsliwców do których ten gość wpada naprawdę na krótko. Z moich doświadczeń jeszcze przed zastosowaniem leków to pomagało mi siedzenie w pozycjiskulonej z łokciami na kolanach i palcami masującymi a raczej wciskanymi z całej siły w okolice górnej powieki oka a czasami w okolicach skroni i może to tylkomoje samoistne odczucie ale własnie w tych miejscach najbardziej boli że gdy znalazłem pod palcami źródło bólu i mocno je rozmasowywałem ból [powolutku ustępował.zacząłem pisac o tym że wam zazdroszczę sposobu porozumiewania się z lekarzami w Polsce ,ale wydaje mi się że tu w Anglii jest trochę inaczej. Zdążyłem być u 4 lekarzy pirwszego kontaktu co prawda w jednej przychodni ale tu jest tak że który lekarz akurat wolnyto przyjmuje . wszyscy oni , a przynajmniej tak mi sie wydaje wiedzieli doskonale z jaka jednostka chorobową mają do czynienia. wiedzieli jakie leki zastosować i praktycznie od razu zostałem skierowany do przychodni neurologicznej do odpowiednich specjalistów. Jak pisałem jeszcze tam nie byłem bo terminy tu niestety też tak jak w Polsce. Nie omieszkam podzielić się z wami swoimi spostrzeżeniami.
Aleko pytałeś jak tu jest z refundacją leków. Bodajże Sebastian opisywał w któryms z poprzednich postów w tym dziale że wszystkie leki ma darmowe o ile jest na zasiłku czyli jak przypuszczam dostaje od rządu lub poprostu królowej Working Tax Credit czyli dofinansowanie dla osób majacych dochody do jakiejs tam okreslonej kwoty. Ja tę kwotę dochodów zapewne przekraczam i za lekarstwa w aptece muszę płacić , z tym że za każda pozycję na recepcie płacę coś ponad 7,5funtów, i tak np. w jednej paczce jest 6 ampułek ZOMIGu sprayu do nosa na recepcie było 3 paczki zapłata równa sie 7,5 funta, Amitriptyline x 3 paczki po 28 tabletek powinno starczyć na miesiac zapłata 7,5 funta. Wiecie przy średnich zarobkach w granicach 200- 250 funtów tygodniowo nie jest to chyba wydatek zbyt wielki. Podejrzewam ze taka sama cena dotyczyć sie będzie większości o ile nie wszystkich leków tutaj dostępnych, oczywiście gdy sa one przepisane przez lekarza. i jeszcze jedno co mnie powaliło z nóg ! Jak wcześniej pisałem dostałem również leki na obniżenie ciśnienia , no mozna się domyślac że sa to leki powiedzmy delikatnie niebezpieczne dla zdrowia i ich zarzywanie powinno sie odbywać pod scisla kontrolą lekarska. A tu w aptece pani zanim wydała mi lek kazała wypełnić ankietę imie nazwisko numer telefonu etc. a po dwóch dniach telefon z apteki czy zarzywam leki czy nie mam zawrotów głowy jaksie po nich czuję czy nie mam mdłości i sensacji rzołądkowych, no byłem w szoku !!! a po tygodniu jeszcze raz to samo! farmaceuta interesuje się moim stanem zdrowia i jak znoszę lekarstwa.
A teraz do Pitera . Chłopie czytając twój post zacząłem sie zastanawiac czy Ty mnie przypadkiem nie obrażasz !!! Bo nieważ patrząc z Twojego punktu widzenia na mój punkt patrzenia i biorac pod uwagę reprekursje retorycznych retogradacji adaptatywnych które ciągle obligują to ja nic , a raczaj prawie nic z tego nie rozumiem.Nie znaczy to jednak ,że nie wejde z Tobą w polemikę i powiedzmy długie wieczorne rozważania na temat. Daj mi jednakże trochę czasu na zgłębienie tajemnych słów ktore do mnie skierowałeś. Kazde myślenie i tworzenie ma przyszłość a potrzeba jest matką wynalazku. Jak pisałem jestem dopiero poczatkującym klasterowiczem i moje potrzeby są narazie małe a i powiedzmy że zaspakajane. Ale obiecuję że jak tylko znajde wolne chwile zagłębie sie w znaczenie tych tajemnych słów i skrótów i moze chociaż będę wtedy wiedział o czym toczy sie dyskusja i ze nie jestem w tym momencie obrażany. to taki mały żarcik na koniec moich dzisiejszych wypocin. Pozdrawiam wszystkich gorąco i samuch jedyneczek w porywach szału dwójek.
Pawel
Dzięki wielkie za szybką odpowiedx na mego trochę przydługawego posta powitalnego. Od kilku tygodni sledze forum w wolnych chwilach, jeszcze niezdazyłem przejzeć całości ale najwazniejsze aspekty wychwyciłem. Bardzo ciekawe sa wasze wszystkie doswiadczenia z polskimi neurologami i troszke w tym momencie wam zazdroszcze bo nie dzieli was bariera językowa i praktycznie wszystko co chcecie można lekarzowi przekazać . Ćóż ja jestem dopiero na poczatku tej drogi i teraz musze no musze się pochwalić że od trzech dni mój " przyjaciel" nawet nie zastukał do moich drzwi i mam nadzieję że ten stan potrwa sobie jakiś czas, aczkolwiek mam pełna świadomość tego że za jakiś czas przypomni mu sie o naszej przyjaźni i znów zacznie mnie odwiedzać. A swoja drogę uznacie mnie za wariata ale chyba się za nim stęskniłem tzn no nie aż tak ale wczoraj i dziś w nocy po dosłownie dwóch godzinach snu czyli normalnie to pora odwiedzin przyjaciela samoistnie się budziłem zwarty i gotowy na przybycie gościa a tu nic i nikogo. Miło tak sami chyba wiecie najlepiej. W ciagu dnia też cisza ! O ile w nocy czy tez w dzień bo pracuję na zmiany po 12 godzin dniówki potem wolne a następnie nocki tak conajmniej 4x4choć czasem i więcej bo trzeba kogoś zastąpic kładąc sie do łóżka mogłem być pewny ze po 1,5 do 2 godzin napewno mnie odwiedzi, ięc obok łóżka paczka fajek pepsi no i Zomig, o tyle w dzień nigdy nie wiedziałem kiedy sie go spodziewać. ostatnimi czasy gdy już zacząłem wspomagać się Zomigiem a potem antydepresantami jego odwiedziny następowały o bardzo różnych porach a i nasilenie bólu bywało różne. Czasami tylko pokrecił sie pod drzwiami domu i odchodził ale czasami wpadał do kuchni i to tylnym wejsciem od ogrodu i od razu rzucal wszystkimi talezami jakie mu wpadły w rekę. Ale i tak ciagle powtarzam że zaliczam sie do tych szczęsliwców do których ten gość wpada naprawdę na krótko. Z moich doświadczeń jeszcze przed zastosowaniem leków to pomagało mi siedzenie w pozycjiskulonej z łokciami na kolanach i palcami masującymi a raczej wciskanymi z całej siły w okolice górnej powieki oka a czasami w okolicach skroni i może to tylkomoje samoistne odczucie ale własnie w tych miejscach najbardziej boli że gdy znalazłem pod palcami źródło bólu i mocno je rozmasowywałem ból [powolutku ustępował.zacząłem pisac o tym że wam zazdroszczę sposobu porozumiewania się z lekarzami w Polsce ,ale wydaje mi się że tu w Anglii jest trochę inaczej. Zdążyłem być u 4 lekarzy pirwszego kontaktu co prawda w jednej przychodni ale tu jest tak że który lekarz akurat wolnyto przyjmuje . wszyscy oni , a przynajmniej tak mi sie wydaje wiedzieli doskonale z jaka jednostka chorobową mają do czynienia. wiedzieli jakie leki zastosować i praktycznie od razu zostałem skierowany do przychodni neurologicznej do odpowiednich specjalistów. Jak pisałem jeszcze tam nie byłem bo terminy tu niestety też tak jak w Polsce. Nie omieszkam podzielić się z wami swoimi spostrzeżeniami.
Aleko pytałeś jak tu jest z refundacją leków. Bodajże Sebastian opisywał w któryms z poprzednich postów w tym dziale że wszystkie leki ma darmowe o ile jest na zasiłku czyli jak przypuszczam dostaje od rządu lub poprostu królowej Working Tax Credit czyli dofinansowanie dla osób majacych dochody do jakiejs tam okreslonej kwoty. Ja tę kwotę dochodów zapewne przekraczam i za lekarstwa w aptece muszę płacić , z tym że za każda pozycję na recepcie płacę coś ponad 7,5funtów, i tak np. w jednej paczce jest 6 ampułek ZOMIGu sprayu do nosa na recepcie było 3 paczki zapłata równa sie 7,5 funta, Amitriptyline x 3 paczki po 28 tabletek powinno starczyć na miesiac zapłata 7,5 funta. Wiecie przy średnich zarobkach w granicach 200- 250 funtów tygodniowo nie jest to chyba wydatek zbyt wielki. Podejrzewam ze taka sama cena dotyczyć sie będzie większości o ile nie wszystkich leków tutaj dostępnych, oczywiście gdy sa one przepisane przez lekarza. i jeszcze jedno co mnie powaliło z nóg ! Jak wcześniej pisałem dostałem również leki na obniżenie ciśnienia , no mozna się domyślac że sa to leki powiedzmy delikatnie niebezpieczne dla zdrowia i ich zarzywanie powinno sie odbywać pod scisla kontrolą lekarska. A tu w aptece pani zanim wydała mi lek kazała wypełnić ankietę imie nazwisko numer telefonu etc. a po dwóch dniach telefon z apteki czy zarzywam leki czy nie mam zawrotów głowy jaksie po nich czuję czy nie mam mdłości i sensacji rzołądkowych, no byłem w szoku !!! a po tygodniu jeszcze raz to samo! farmaceuta interesuje się moim stanem zdrowia i jak znoszę lekarstwa.
A teraz do Pitera . Chłopie czytając twój post zacząłem sie zastanawiac czy Ty mnie przypadkiem nie obrażasz !!! Bo nieważ patrząc z Twojego punktu widzenia na mój punkt patrzenia i biorac pod uwagę reprekursje retorycznych retogradacji adaptatywnych które ciągle obligują to ja nic , a raczaj prawie nic z tego nie rozumiem.Nie znaczy to jednak ,że nie wejde z Tobą w polemikę i powiedzmy długie wieczorne rozważania na temat. Daj mi jednakże trochę czasu na zgłębienie tajemnych słów ktore do mnie skierowałeś. Kazde myślenie i tworzenie ma przyszłość a potrzeba jest matką wynalazku. Jak pisałem jestem dopiero poczatkującym klasterowiczem i moje potrzeby są narazie małe a i powiedzmy że zaspakajane. Ale obiecuję że jak tylko znajde wolne chwile zagłębie sie w znaczenie tych tajemnych słów i skrótów i moze chociaż będę wtedy wiedział o czym toczy sie dyskusja i ze nie jestem w tym momencie obrażany. to taki mały żarcik na koniec moich dzisiejszych wypocin. Pozdrawiam wszystkich gorąco i samuch jedyneczek w porywach szału dwójek.
Pawel
Re: Nareszcie wśród swoich !
Ja pierdzielę, Ty zdecydowanie powinieneś pisać listy do Koryntian, Pawle-Szawle
Witam Cię w imieniu Pań Hortonówek:)
Re: Nareszcie wśród swoich !
...polemika z Piterem... zapowiada się interesująco, ale faktycznie dla początkujących klasterowiczów fachowe nazewnictwo może przyprawic o ból glowy. Z wykształcenia jestem technikiem analityki medycznej ale większości nazw i terminów nie kojarzę. Czas na korepetycje 
Re: Nareszcie wśród swoich !
Dorzucę swoje dwa grosze. Po roku chorowania, nie ze względu na KBG, ale depresję i nerwicę po dziś dzień przyjmuje leki antydepresyjne głównie z grupy SSRI i w moim przypadku nie zmieniło to obrazu KBG, ich częstotliwości, nasilenia. Chyba,że źle się obserwuję!Ale może na kogoś działa-naturalnie różnią się ludzie.
ewa
ewa