Literatura "lekka"

Czyli wszystko co nie związane z bólem.
Awatar użytkownika
Krzyniu
Zainteresowany
Posty: 242
Rejestracja: 06 sty 2008, 18:38

Literatura "lekka"

Post autor: Krzyniu »

Dużo czytam, kilkadziesiąt książek rocznie. W zasadzie codziennie ze 2-3 godz. coś czytam przed snem.
Czytuje literaturę "lekką" - tj. taką która mnie bawi, w której wiem z góry kto dobry a kto zły. Żadnych ciężkich książek bo ciężko to w robocie a czytanie ma mnie odprężać i wyciszać.
Ale już nie mam co czytać, bo ile razy można czytać to samo? Np. Trylogię Sienkiewicza to chyba z 10 razy przeczytałem - mogę z pamięci cytować fragmenty :shock:
Czytam: przygodowe, podróżnicze, historyczne, fantasy, ostatnio namiętnie S-F - generalnie lekkie i przyjemne.
Niniejszym zakładam kącik czytaczy i czekam na propozycje. Nota bene bardzo polecam czytnik ebooków "Kindle Paperwhite 2". Wolę na nim niż na papierze czytać. Natomiast mocno odradzam czytanie na laptopie/tablecie - po kilku miesiącach takiego czytania się wizytą u okulisty skończyło - paskudnie świecący ekran męczy oczy.
Zapraszam do tworzenia listy lekkiej odstesowującej książki co to zamiast wgapiania się w TV wolny czas uprzyjemnia.
Moje propozycje:
1. S-F Davida Webera: serie Honor Harrington, Starfire, Schronienie - temu to wydawca chyba dolara za literkę płaci i cegły po 800 stron pisze ale przyjemnie czas zabierają.
2. przygodowe Alfreda Szklarskiego: Złoto Gór Czarnych i seria o Tomku
3. westerny Wiesława Wernica
4. jw Karola Maya
5. sensacje Micheala Chrichtona
6. best of the best Trylogia Sienkiewicza
7. Wiedźmin od Sapkowskiego
8. Alain Foster - seria Przeklęci - takie fajowe podejście do alienów gdzie homo sapiens jest najgorszym potworem w galaktyce - nawet małżonce się spodobało
9. ...
itd. itp.

zapraszam do tworzenia listy. Będę zobowiązany bo już mnie męczy czytanie ciągle tego samego :?

pozdrowienia

ps. namówiłem jakiś czas temu moją Izę do czytania Jean Auel i jej cyklu "Dzieci Ziemi" (6 tomów)- sobie narobiłem, codziennie muszę streszczenia słuchać co tam się dzieje u bohaterów. Akurat te książki czytałem dawno i średnio pamiętam ....
ps2. czekam na propozycje lekkiej i nie wymagającej skupienia odprężającej książki :)
Ostatnio zmieniony 10 lis 2014, 22:09 przez Krzyniu, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Krzyniu
Zainteresowany
Posty: 242
Rejestracja: 06 sty 2008, 18:38

Re: Literatura "lekka"

Post autor: Krzyniu »

sam sobie odpiszę :roll:
Tolkien i "Władca pierścieni"
Ponoć najpopularniesze książki XX wieku w Anglii.
Ja polubiłem - przeczytałem chyba 3 razy.
Przez to polubienie przeczytałem też nawiązującą kontynuację, nie pamiętam tytułu, rosyjskiego pisarza Nika Pierumowa - też fajna ale do oryginalu się nie umywa - nie ten klimat.
Jest też książka innego rosjanina Yeskowa (znów nie pamiętam tytułu) nawiązująca do historii Tolkiena - dla fanów bo wszystko jest odwrotnie dobrzy są źli, a źli są dobrzy. Znaczy Elfy są złe a Orki i Trolle dobre. Da się poczytać ale bardziej jest w klimatach Folleta niż Tolkiena.
Tolkien poczynił też książkę Silmarilion - wg mnie niefajna i tylko dla zawziętych. Napisał też chyba dla swojego wnuka opowiadanie dla dzieciaków o Hobbicie - nuda! Ale nie wiedzieć czemu Peter Jackson z tego 3 wysokobudżetowe filmy kinowe robi. Byłem w kinie na pierwszym - słaby, byłem na 2-gim - jeszcze słabszy. Na 3-ci tez pójdę aby sobie zdanie wyrobić - pewnie też słaby poza efektami.

ps. jak ktoś poprosi grzecznie to polezę do góry i wygrzebię te książki i z okładki tytuły przeczytam i podam - te co nie pamiętam jw. 8)
Awatar użytkownika
piter
Przewodnik
Posty: 697
Rejestracja: 12 lis 2006, 09:05

Re: Literatura "lekka"

Post autor: piter »

ja Krzyniu w tym dziale nie pomogę :cry:
W związku z kurzem na książkach , remontem w domu i pewnemu psychiczno-filozoficznemu wyborowi ; oddałem ponad 500 woluminów , zbieranych latami , głaskanych perełek.
Całe życie czytałem , setki tomów , tomiszczy , tomików .
Teraz nie mam ani jednego i nie chcę mieć .
A i czytać nie zamierzam.
Teraz cyt. kabaret moralnego niepokoju chadzam kupić "wiersze Miłosza" czyli '" worki do kosza " :?
Awatar użytkownika
sawbona
w Temacie
Posty: 254
Rejestracja: 13 gru 2006, 09:08

Re: Literatura "lekka"

Post autor: sawbona »

A ja przyznam, ze Tolkiena przeczytać nie mogę. Jakoś to dla mnie zbyt infantylne jest. Za to filmy Jacksona uwielbiam.
Poniżej kilka pozycji, które mnie się podobały ( a czytam w ilościach hurtowych:)

1. Najeźdźcy - Jan Dobraczyński ( mało znana, dosyć wiekowa historia, ale dla mnie - świetna

2. Pan lodowego ogrodu - Grzędowicz ( chyba 4 tomy) nie znam nikogo, kogo by ta powieść nie zachwyciła

3. Droga donikąd, Ołowiany świt, Drugi brzeg - Michał Gołkowski ( trzy tomy historii o człowieku uwikłanym w Zonę w Czarnobylu) - świetne

4. Cała seria Roma sub rosa - detektyw w starożytnym Rzymie - Gordianus ( świetnie napisane i osadzone w realiach historycznych)

Na razie tyle. Po tym co napisałeś wcześniej to wnioskuję, że raczej nie czytujesz za bardzo współczesnej literatury :)
Awatar użytkownika
Krzyniu
Zainteresowany
Posty: 242
Rejestracja: 06 sty 2008, 18:38

Re: Literatura "lekka"

Post autor: Krzyniu »

sawbona pisze: 2. Pan lodowego ogrodu - Grzędowicz ( chyba 4 tomy) nie znam nikogo, kogo by ta powieść nie zachwyciła
ze 2 lata temu utknąłem gdzieś tak w połowie 1-szego tomu. Jakieś "mgły" bohatera straszyły, chyba ... ale może z "Achają" mi się myli bo tam też "straszliwe mgły" były"?
Ale po twojej zachęcie ślubuję wrócić! i dokończyć. Ale mam tylko 3 tomy, trzeba będzie pogóglać za tym 4-tym
Awatar użytkownika
sawbona
w Temacie
Posty: 254
Rejestracja: 13 gru 2006, 09:08

Re: Literatura "lekka"

Post autor: sawbona »

Były mgły. Faktycznie pierwsza część dosyć mozolnie się rozkręca, ale jak już złapiesz "to coś" to powinieneś nabrać rozpędu. Trzymam kciuki za cierpliwość
Awatar użytkownika
gnatek
Przewodnik
Posty: 994
Rejestracja: 26 paź 2008, 19:42

Re: Literatura "lekka"

Post autor: gnatek »

u mnie, "nieczytanie" to świadomy wybór. po okresie fascynacji książkami, przyszedł czas zniechęcenia. ten czas miniony wspominam jednakowoż, bardzo miło. najfajniejsze było, jak po trafieniu na jakiegoś autora i wyczytaniu wszystkiego z jego nazwiskiem, dowiadywałem się, że to laureat nagrody Nobla. czułem się jakbym to ja sam, dał Mu tę nagrodę. miałem tak z Moravią i Bazin'em. a później cały Szekspir. i to po nim uznałem, że na dobrą sprawę to wszystko następne, to tak naprawdę wariacje na jego temat.
no i to, że wszystkich wartościowych książek, się nie przeczyta